96 dni, tysiące kilometrów, kilka krajów, miejsca związane z wielkimi postaciami Kościoła i dziesiątki spotkań z ludźmi. Dorota i Rafał Janoszowie z Andrychowa zakończyli tegoroczną wyprawę „Camino ku Nadziei”. Teraz będą mieli okazję opowiedzieć o niej osobiście.
Małżeństwo z Andrychowa wyruszyło w drogę 1 maja 2026 roku. Ich celem było Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo we Włoszech. Pieszo pokonali 1770 kilometrów, przechodząc przez Słowację, Węgry i Słowenię. Do San Giovanni Rotondo dotarli 4 lipca, po 65 dniach marszu.
To jednak nie był koniec ich pielgrzymki. Po dotarciu do Ojca Pio odwiedzili jeszcze Rzym i Asyż, a następnie rozpoczęli drogę powrotną. Do Polski wracali już na rowerach, pokonując kolejne około 1950 kilometrów przez Austrię i Czechy. Cała wyprawa trwała 96 dni – od 1 maja do 4 sierpnia.
„Camino ku Nadziei”
Tegoroczna wyprawa była drugą tak długą pielgrzymką Doroty i Rafała Janoszów. W 2024 roku małżonkowie wyruszyli z Andrychowa do Santiago de Compostela. Pieszo pokonali wówczas 3152 kilometry w 112 dni. Tamta droga była związana m.in. z 35. rocznicą ich małżeństwa.
Tym razem pielgrzymkę nazwali „Camino ku Nadziei”. Początkowo planowali wyprawę do Jerozolimy, jednak sytuacja na Bliskim Wschodzie spowodowała zmianę planów. Ostatecznie wybrali trasę prowadzącą do Asyżu, Rzymu i San Giovanni Rotondo. Ich duchowymi przewodnikami mieli być św. Franciszek z Asyżu, św. Jan Paweł II oraz św. Ojciec Pio.
W drodze Janoszowie modlili się przede wszystkim w intencjach swojej rodziny, ale również za osoby, które przekazywały im własne prośby. Jak informowali podczas pielgrzymki, intencje te powierzali Bogu każdego dnia o godzinie miłosierdzia.
1770 kilometrów do grobu św. Ojca Pio
Dotarcie do San Giovanni Rotondo było jednym z najważniejszych momentów wyprawy. Po 65 dniach marszu Janoszowie stanęli przy grobie św. Ojca Pio.
„Jedno wielkie marzenie spełnione” – napisali po dotarciu do celu, podkreślając, że za nimi była droga pełna wysiłku, wzruszeń, spotkań i chwil, które na długo pozostaną w pamięci.
Jednocześnie podkreślali, że samo osiągnięcie celu nie było najważniejsze.
Najważniejsza była droga – codzienna modlitwa, zmaganie ze słabościami, kryzysy, ale również chwile radości i spotkania z drugim człowiekiem.
Z plecakiem przez Europę, później na rowerach
Po pobycie w San Giovanni Rotondo pielgrzymi pojechali do Rzymu. Następnie udali się do Asyżu, gdzie odwiedzili miejsca związane ze św. Franciszkiem, św. Klarą i bł. Carlo Acutisem. Symboliczne zakończenie włoskiego etapu nastąpiło podczas Eucharystii w sanktuarium św. Franciszka.
Do Polski wracali już inaczej niż wyruszali. Zamiast pieszych kilometrów były rowery, kolejne miejscowości, nowe krajobrazy i następne spotkania.
Łącznie cała wyprawa oznaczała tysiące kilometrów pokonanych w ciągu 96 dni.
Czy każdy dzień pielgrzyma można zaplanować?
O tym, jak wygląda życie podczas takiej wyprawy, Janoszowie opowiedzą podczas spotkania.
Będzie to okazja, by poznać nie tylko trasę i odwiedzone miejsca, ale przede wszystkim codzienność pielgrzyma. Jak wygląda dzień, kiedy przez wiele tygodni trzeba każdego ranka założyć plecak i ruszyć w drogę? Co dzieje się wtedy, gdy organizm mówi „dość”? Jak radzić sobie ze zmęczeniem, bólem i własnymi słabościami?
Nie zabraknie również opowieści o ludziach spotkanych po drodze oraz o różnicach kulturowych, które można dostrzec dopiero wtedy, gdy przez kolejne tygodnie podróżuje się nie samochodem czy samolotem, ale przede wszystkim pieszo.
I wreszcie pytanie, które może być szczególnie ciekawe: czy podczas 96 dni takiej wyprawy naprawdę można zaplanować każdy dzień?
Dorota i Rafał Janoszowie będą mogli odpowiedzieć na to z własnego doświadczenia.
Druga wielka droga andrychowskiego małżeństwa
Janoszowie od lat są związani również z Ekstremalną Drogą Krzyżową i angażują się w jej organizację w Andrychowie. Ich doświadczenie długich wędrówek nie ogranicza się więc do tegorocznego Camino.
Dwie wielkie pielgrzymki – najpierw ponad 3150 kilometrów do Santiago de Compostela, a dwa lata później 1770 kilometrów pieszo do San Giovanni Rotondo i tysiące kilometrów drogi powrotnej – pokazują, że dla Doroty i Rafała Janoszów droga stała się czymś więcej niż tylko sposobem dotarcia do wyznaczonego miejsca.
Teraz chcą podzielić się tym doświadczeniem podczas spotkania. Będzie więc mowa o motywacji, wierze, zmęczeniu, radości, spotkanych ludziach, nieprzewidzianych sytuacjach i tym, czego o sobie samych można dowiedzieć się wtedy, gdy przez wiele tygodni pozostaje się przede wszystkim – w drodze.








Dodaj komentarz